czwartek, 13 grudnia 2012

Some problems with my trio ~ Rozdział I

     Kato nie był dziś w zbyt dobrym nastroju, Musiał wstać o czwartej, aby przed wyjściem na przesłuchania zdążyć jeszcze wpaść do swoich dziadków i pomóc im z jakimiś techniczno-informatycznymi problemami na których w sumie się nie znał. "Czemu dla nich to, że jestem młody równa się temu, że pomogę im, gdy nie będą sobie radzić z komputerem." Pomyślał poddenerwowany chłopak. Oczywiście przemilczał całą sprawę, aby nikogo nie urazić oraz próbował im jak najbardziej pomóc, ale oczywiście jego priorytetem na dziś było coś zupełnie innego.

     Stał spokojnie za kulisami czekając na swoją kolej i miętoląc w rękach kartki zapisane nutami. Mimo, iż właśnie znajdował się na poważnej uczelni po nikim spotkanym tu by się tego nie spodziewał, wszędzie zamiast garniturów i innych poważnych stroi dominowały po prostu takie odbiegające od normy. Właśnie dlatego nikt nie zwracał uwagi na jego glany, długi czarny płaszcz, maskę na twarzy no i wszechobecne kolczyki. Ktoś wykrzyczał jego imię, więc z niepokojem wyszedł na scenę. Cała widownia była zapełniona ludźmi, uczniami starszych roczników, nauczycielami oraz zwykłymi ludźmi chcącymi zbliżyć się do szeroko rozumianej sztuki. W specjalnej loży siedziała komisja, która miała ocenić jego zdolności i postanowić czy zostanie jedną z uczących się tu osób. Przedstawił się i dość niepewnie skierował do stolika na którym stał jego instrument, był to flet poprzeczny. Spojrzał jeszcze raz na nuty i na widownie, zaskoczony zauważył, iż przygląda mu się jakiś chłopak. Miał on śnieżnobiałe, rozpuszczone włosy które sięgały mu do pasa, fioletowe oczy i był przeraźliwie chudy, miał na sobie zwykłe jeansy oraz czarną koszulkę ze śnieżną panterą. Nieznajomy uśmiechał się do niego szeroko, co nie wiedzieć czemu dodało mu otuchy, przymknął lekko oczy, skupił wzrok na nutach, a myśli na muzyce i zaczął grać. Przez chwile świat przestał dla niego istnieć, uwielbiał właśnie ten moment, tylko on i jego wewnętrzne "ja" miały teraz znaczenie, przelewał w innych to co czół dając upust emocjom i korzystając przy tym z chwili bez społecznych masek. Gdy skończył, ukłonił się, odłożył instrument i po usłyszeniu, iż na werdykt ma czekać wraz z innymi, ulotnił się pośpiesznie. Zanim jednak to zrobił, rzucił szybkie spojrzenie na nieznajomego. Ku jego zaskoczeniu tamten wpatrywał się w niego i gdy ich oczy spotkały się lekko skinął mu głową z wyraźną aprobatą.

     Zdał. Nie umiał opisać tego jak bardzo się cieszył. Oczywiście podczas ogłaszania wyników wszyscy byli śmiertelnie poważni, ale po opuszczeniu budynku szkoły zaczęły się głośne okrzyki radości, dzikie wiwaty, śmiechy i okrzyki. Od razu dało się poznać kto się dostał. Śmieszyło go to, że zachowują się jak dzieciaki mimo, że dostali się do tak poważnego miejsca, ale nie mógł powstrzymać tej potężnej nieposkromionej fali radości. Gdy wszedł do domu pierwszym na co zwrócił uwagę była niesamowita cisza.

- Yu! Jesteś w domu? Akemi jeszcze nie wróciła?

Krzyknął. Nagle jedne z drzwi się otworzyły a na korytarz wyszedł mały chłopiec w blado pomarańczowej kociej piżamce. Miał krótkie fioletowe włosy i duże niebieskie oczy, a w ręce trzymał nadgryzionego pączka, na oko wyglądał na siedem lub osiem lat.

-Braciszek! Zdałeś?! W ogóle! w ogóle! Wiesz co?! Akemi robi pyszne pączki i wiesz jeszcze co? Dziś się nauczyłem jak je robić - chłopczyk wypowiedział to wszystko na jednym wydechu swoim przesłodkim dziecinnym głosem, jednocześnie biegnąc w stronę brata, na którego rzucił się i przytulił. Kato podniósł go i przytulił, po czym roześmiał się i powiedział:

-Oczywiście, że zdałem głuptasie i mam nadzieję, że nie śmiałeś w to wątpić. Ooo umiesz robić pączki, jestem z ciebie taki dumny - postawił go na podłodze i udał się do kuchni gdzie czekała na niego góra pączków i notka od ich starszej siostry, że wróci późno. Ich rodzice rozwiedli się, ale jako, że ich najstarsza córka była już pełnoletnia i sąd oraz oni zgodzili się na to, mieszkali z nią i to ona prawnie za nich odpowiadała. Resztę dnia spędzili razem na zabawię i głupotach czekając na powrót ostatniego domownika. Niestety zanim się doczekali, zasnęli na kanapie w salonie.

     Shiro jak zwykle po szkole poszedł do Nero. Znali się od niedawna, ale lubili spędzać razem czas grając i robiąc różne głupie rzeczy, totalnie nie związane z nauką i rozwijaniem swych talentów. Jego przyjaciel był pianistą i mimo, że był dopiero na drugim roku był dość rozpoznawalną personą i to nie z powodu jego zielonych włosów zawsze wystylizowanych na emo, czy ubierania się w rurki, czy posiadania bardzo wielu kolczyków w swoim ciele, po prostu każdy kojarzył go dzięki jego niesamowite, grającej na emocjach muzyce, której widać było, że poświęcił wiele czasu. Shiro uwielbiał gdy tworzyli razem duet, gdyż miał wrażenie, że łączy ich wtedy nie tylko sztuka (mimo, że sam grał na innym instrumencie a mianowicie na skrzypcach), ale również uczucia. Nigdy nie przyznał się koledze, iż jego orientacja seksualna odbiega od szeroko przyjętej normy. Nie chciał by ich relacje się zmieniły, a poza tym nie kochał Nero. Chyba... Ale musiał również przyznać przed samym sobą, że ich bliskość w takim momencie bardzo go cieszyła. Siedzieli właśnie w pokoju młodego pianisty i czytali jakieś durne babskie pisemko dla nastolatek, śmiejąc się z wypisywanych tam idiotyzmów, gdy nagle białowłosy zmienił temat.

-Nie było cie dziś na przesłuchaniach.
 

-A no. W sumie uznałem, że nie chce mi się iść.
 

-Ty leniu! Pewnie spałeś do czternastej! -Powiedział z udawanym wyrzutem i dźgnął kolegę.

-E tam i tak pewnie nic ciekawego mnie nie ominęło.
 

-Było parę ciekawych osób. Na przykład jedna baletnica i chłopak który grał na altówce no i i i... i jeden flecista który był naprawdę świetny - "I dodatkowo przystojny." Pomyślał.

-Nadrobię to jakoś. Jeśli ty uważasz kogoś za ciekawego to za pewne niedługo wyrwą się z szarej masy i zobaczymy ich na naszych próbach.

Zaśmiali się obaj nie wiedzieć czemu i wrócili do robienia głupot. Jednak nie wiedzieć czemu Shiro nie mógł przestać myśleć o nieznajomym chłopaku.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To taki początek. Wiem, że słabe krótkie itp ale cóż gomene i postaram się poprawić.
Chce zaznaczyć, że wątku BDSM raczej tu nie będzie i również dodaje arty na podstawie których powstała powstać Yutero/Yu i Kato <3
Z góry dziękuję za wszelkie komentarze i liczę na konstruktywny opieprz za to jak słabe to jest ~^,^~
So enjoy your yaoi <3