Imellion siedział na sofie w swoim salonie. Popijał powoli drinka i zastanawiał się co by tu zrobić. W końcu wyjął telefon i napisał krótkiego smsa do Ishimury. "Trzeba się będzie przygotować" pomyślał i wyszedł z domu.
Ishimura przez cały dzień rozmyślał o Yutero. Czuł ogromny mętlik w swojej głowie i wciąż nie umiał nazwać tego co czuł do Yutero i Imelliona. Cała jego dzisiejsza rozmowa z niebieskookim popsuła tylko ich relacje. Nagle poczuł lekkie wibracje w kieszeni. Wyjął telefon i zauważył, że dostał smsa od demona "dziś o północy w parku". Zdenerwowany tym co zobaczył wstał i poszedł na długi spacer.
Yutero siedział w parku niedaleko szkoły i rozmyślał nad jego rozmową z Ishimurą. "niech w końcu się zdecyduje czego odemnie chce" Pomyślał ze złością. Skupił w sobie odrobinę magii i stworzył wokół ręki pioruny które raniły jego ręce gdyż nie wytworzył żadnej bariery. Zadowolony chłopak uśmiechnął się lekko i odciął dopływ magii. Wstał i udał się powolnym krokiem w stronę szkoły. Było już ciemno i nie zauważył, że podąża za nim grupka 10 osób.
Hoshi podszedł do nieświadomego chłopaka i uderzył go w tył głowy, po czym odsunął się o jego przyboczni podbiegli do niebieskookiego i zaczęli go bić.
-To prezent od Ishimury za nie szanowanie go.
Stwierdził Hoshi z perwersyjnym uśmiechem na twarzy. Gdy chłopak był już tak obity że nie mógł się ruszać, zaciągnęli go w krzaki. Jeden z oprawców zdjął spodnie i bokserki ofiary. Hoshi szybko dobrał się do jego tyłka a inni spuszczali się na ciało chłopaka, zwłaszcza na jego twarz i we włosy oraz zmuszali go do połykania spermy, spuszczając mu się w usta i nie pozwalając mu jej wypluć. Gdy wszyscy zaspokoili swoje żądze podciągnęli spodnie i rozeszli się po parku zostawiając tam pobitego i zgwałconego chłopaka.
Ishimura był w parku równo o północy. Od razu zauważył siedzącego na ławce demona. Podszedł do niego z kamienną twarzą.
-Leżeć psie!
Powiedział demon na jego widok a gdy czarnowłosy wykonał zadanie wstał i założył mu na szyję czarną skórzaną obrożę z ogromnymi kolcami, po czym zapiął go na smycz.
- Grzeczny piesek. Mam nadzieję, że umiesz chodzić przy nodze.
Powiedział demon i głośno zamruczał. Chłopak szedł grzecznie przy jego nodze, demon wniknął w jego myśli i zauważył przyjemność jaką dawało to jego ofierze. Zadowolony pogłaskał go po głowię i szedł z nim dalej. Po godzinie spaceru podszedł z Ishimurą pod wielkie drzewo i powiedział:
-Jeśli załatwisz się na to drzewo jak piesek to dziś już skończymy.
Z zaskoczeniem obserwował jak chłopak spełnia jego rozkaz. Uśmiechnął się perwersyjnie i odpiął go ze smyczy.
-Możesz iść. I masz nie zdejmować tej obroży.
Powiedział. Ishimura podniósł się z ziemi a uwadze demona nie umknął zapach spermy i mała plama w okolicach krocza. Jego ofiara uśmiechnęła się niepewnie i szybko oddaliła się od demona.
---------------------
Ten rozdział jest krótki ale bardzo ważny dla późniejszej fabuły
wtorek, 21 lutego 2012
IV
Ishimura leżał w łóżku w swoim pokoju. Była już 23 ale Yutero wciąż się nie pojawił. Chłopak był załamany tym co zaszło w klubie. Wciąż czuł na skórze miejsce w które uderzyła dłoń niebieskookiego i miejsca w które wbijała się lina. Jego myśli nie mogły oderwać się od tego tematu. Wciąż nie wiedział co myśleć o Imellionie ale równocześnie jego uczucia do lokatora krystalizowały się. Jego serce mówiło, że chce związać się z Yutero ale jednocześnie ciało podsuwało mu wspomnienia przyjemności danej mu przez demona. Gdy frustracja chłopaka osiągnęła szczyt wstał on z łóżka, ubrał się i wyszedł z pokoju. jego nogi prowadziły go same gdyż chłopak cały czas rozmyślał nad swoim problemem. Nie zdziwił się gdy okazało się, że doszedł do salonu piercingu z którego zawsze korzystał. Z uśmiechem wszedł do środka i powiedział do stojącej przy ladzie kobiety:
-Po jednym kolczyku w wardze, lewej brwi, nosie i wiązadełku w ustach.
Kobieta uśmiechnęła się do niego szeroko i od razu wzięła się do pracy.
Ishimura stał przed lustrem i przyglądał się swoim nowym kolczykom. Podobały mu się i nie wiedzieć czemu patrząc na nie od razu łatwiej było mu się rozluźnić. Spokojnym krokiem wyszedł z salonu i skierował się do akademiku.
Yutero spędził całą noc w bibliotece płacząc cicho i modląc się w myślach żeby nikt go nie znalazł gdyż nie miał ochoty wracać do pokoju w którym był Ishimura. Następnego dnia odwiedził swój pokój tylko na chwilę żeby przebrać się i wziąć potrzebne mu rzeczy.
Gdy niebieskooki wszedł na stołówkę jak zwykle przepełnioną ludźmi, od razu skierował się do miejsca w którym podawano jedzenie. Wziął sobie 4 kanapki które nie miały mięsa ani żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Usiadł jak zwykle w kącie i zaczął jeść. Po 5 minutach ktoś stanął naprzeciw niego. Chłopak podniósł wzrok i zauważył, że to Ishimura.
-Czego?
-Ohayo Yutero-kun! Gomen za wczoraj ale sytuacja była inna niż myślisz.
-Aha. A więc chcesz mi powiedzieć, że nie olałeś mnie dla dziwki?
-A-a-ale to nie tak...
Głos Ishimury załamał się i chłopak zamilkł. Znów utonął w niesamowitych oczach swojego lokatora.
-Chciałem się z tobą spotkać ale okoliczności...
Czarnowłosy nie dokończył gdyż jego rozmówca nagle wstał i powiedział:
-Zamknij się! Nie chce tego słuchać!
Po czym odwrócił się i wyszedł ze stołówki. Ishimura nie szedł za nim gdyż czuł, że nie powinien tego robić
-Po jednym kolczyku w wardze, lewej brwi, nosie i wiązadełku w ustach.
Kobieta uśmiechnęła się do niego szeroko i od razu wzięła się do pracy.
Ishimura stał przed lustrem i przyglądał się swoim nowym kolczykom. Podobały mu się i nie wiedzieć czemu patrząc na nie od razu łatwiej było mu się rozluźnić. Spokojnym krokiem wyszedł z salonu i skierował się do akademiku.
Yutero spędził całą noc w bibliotece płacząc cicho i modląc się w myślach żeby nikt go nie znalazł gdyż nie miał ochoty wracać do pokoju w którym był Ishimura. Następnego dnia odwiedził swój pokój tylko na chwilę żeby przebrać się i wziąć potrzebne mu rzeczy.
Gdy niebieskooki wszedł na stołówkę jak zwykle przepełnioną ludźmi, od razu skierował się do miejsca w którym podawano jedzenie. Wziął sobie 4 kanapki które nie miały mięsa ani żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Usiadł jak zwykle w kącie i zaczął jeść. Po 5 minutach ktoś stanął naprzeciw niego. Chłopak podniósł wzrok i zauważył, że to Ishimura.
-Czego?
-Ohayo Yutero-kun! Gomen za wczoraj ale sytuacja była inna niż myślisz.
-Aha. A więc chcesz mi powiedzieć, że nie olałeś mnie dla dziwki?
-A-a-ale to nie tak...
Głos Ishimury załamał się i chłopak zamilkł. Znów utonął w niesamowitych oczach swojego lokatora.
-Chciałem się z tobą spotkać ale okoliczności...
Czarnowłosy nie dokończył gdyż jego rozmówca nagle wstał i powiedział:
-Zamknij się! Nie chce tego słuchać!
Po czym odwrócił się i wyszedł ze stołówki. Ishimura nie szedł za nim gdyż czuł, że nie powinien tego robić
poniedziałek, 20 lutego 2012
Rozdział III
Yutero stał w tym samym miejscu mimo że minęło już 30 minut od
wyjścia Ishimiury. 5minut zajęło mu zrozumienie tego co właściwie
zaszło a przez następne 25 rozmyślał nad tym co powinien zrobić. Miał
mieszane uczucia co do swego lokatora i sam nie wiedział czy aby na
pewno chce spotkać się z nim w klubie. "Do tego ten całus..." myślał
gorączkowo i nie mógł przestać się rumienić.
Ishimura wyszedł z pokoju spokojnym krokiem ale w jego umyśle panował
totalny chaos. Chłopak nie wiedział dokładnie dlaczego zrobił co z
robił ale ku jego zdziwieniu odkrył, że cieszy się z tego. Miał
nadzieję, że niebieskooki pojawi się w klubie i, że uda mu się
zburzyć mury jakie między nimi powstały po ich pierwszym spotkaniu.
Gdy szedł do klubu przyłapał się na tym, że rozmyśla co powie i jak
się zachowa. " Przestań! Takie zachowanie nie pasuje do dumnego i
pewnego siebie Ishimury" skarcił się w myślach.
Gdy wszedł do klubu, od razu skierował się do miejsca w którym zawsze
siedział. W połowie drogi podszedł do niego nieznajomy mu facet. Miał
on długie do pasa białe włosy pozaplatane w setki małych warkoczyków,
oczy o białych tęczówkach i niesamowicie bladą skórę, to wszystko
kontrastowało z jego czarnym garniturem.
-Przepraszam pana, czy mogły poświęci mi pan chwilkę?
Spytał nie znoszącym sprzeciwu głosem
-Tak. O co chodzi?
-Naruszył pan regulamin black roomów, dziwka którą pan wczoraj wynajął
nie była w stanie wrócić do siebie o własnych siłach Czeka za to pana
kara, proszę udać się za mną.
Stwierdził i skierował się ku windzie. Gdy już do niej wszedł zjechali
na poziom -4. Ishimura nie opierał się, zrozumiał, że nieznajomy jest
ochroniarzem i , że nie miałby on żadnych skrupułów i trudności z
zabiciem go. Gdy wyszli na korytarz albinos poprowadził go do pokoju
nr 4 i wepchnął go do środka.
-Jest twój.
Powiedział do kogoś znajdującego się w środku.
Pokój wyglądał tak samo jak ten w którym wczorajszego dnia Ishimura
pobił dziwkę. Na łóżku siedział nieznajomy chłopak który zdziwił go
swoim wyglądem. Miał on na sobie białe luźne spodnie i rozpiętą białą
koszulę pod którą niczego nie miał ale ważniejszy od ubioru był jego
wygląd miał krótkie rozczochrane, blond włosy, kocie uszy i duże
czerwone oczy, mimo tego, że najprawdopodobniej był on w tym samym
wieku co Ishimura z jego twarzy nie zniknęła jeszcze dziecinna
niewinność słodkość. Gdy blondyn powoli podniósł się chłopak zauważył,
że ma on również długi, czarny koci ogon.
-Jestem Imellion i od dziś należysz do mnie. I uprzedzając twoje
pytania, tak jestem demonem.
-Jak to?
-Szef miał do wyboru zabić cię lub sprzedać i wybrał to drugie. Mam
nadzieję, że dokonałem dobrego zakupu.
Imellion był zadowolony z zakupu, młody chłopak wyglądał bardzo
pociągająco a to, że krzyczał, wił się i wyrywał się gdy go wiązał
jeszcze bardziej go podniecało.
-Chyba będę musiał cię uciszyć, piesku. Przyda ci się tresura.
Stwierdził i wsadził mu w usta czerwoną kulkę z dziurami po czym
zawiązał mu ją rzemykiem z tyłu głowy. Do tego założył mu opaskę na
oczy.
-Tak lepiej.
Stwierdził i zaczepił koniec liny którą chłopak był związany do
łańcucha zwisającego z sufitu. Po wciśnięciu odpowiedniego guzika
łańcuch zaczął się chować co skutkowało podwieszeniem Ishimury pod
sufitem. Demon z zadowoleniem patrzył na grymasu bólu na twarzy
ofiary. Specjalnie związał go tak, że każdy gwałtowniejszy ruch
zaciskał więzy a do tego podrażniały one sutki i odbyt związanego oraz
bezlitośnie ściskały jego jądra i penisa
Ishimura nigdy nie czuł czegoś takiego. Mimo bólu i poniżenia jakie mu
zadano stwierdził z przerażeniem, że podoba mu się to co się z nim
działo. Po całym jego ciele przechodziły dreszcze podniecenia a on sam
oddał się przyjemności.
Imellion znudził się więc sięgnął po wibrator i bicz, podszedł do
chłopaka i zaczął go biczować, jednocześnie głośno przy tym mrucząc.
Po 44 uderzeniach odłożył bicz i włączył wibrator, wepchnął go w odbyt
Ishimury. Gdy jęki ofiary stały się głośniejsze demon zaczął
posuwiście poruszać nim do momentu gdy chłopak doszedł. Zadowolony
opuścił go na ziemię i podszedł do niego. Szepnął mu do ucha:
-Na dziś już koniec ale wiedz, że to dopiero początek. Od dziś jesteś
tu zawsze kiedy po ciebie zadzwonię. Zrozumiano?
Chłopak kiwnął głową na tak, więc demon rozwiązał go i wyjął mu kulkę z ust.
-Tam jest toaleta i zapewne ktoś z personelu kto cię uleczy. Do zobaczenia.
Powiedział demon wskazując na ledwo widoczne drzwi. Blondyn wyszedł
głównym wejściem a jego mruczenie rozlegało się po całym pokoju i
korytarzu.
Yutero był wściekły. Czekał na Ishimurę już od godziny. "Jak mogłem
mieć nadzieję, że coś z tego będzie?" pytał się w myślach gdy nagle
zauważył swojego lokatora wychodzącego ze strefy black roomów. Jego
umysł zalała furia. Podbiegł do czarnowłosego i uderzył go otwartą
dłonią w twarz po czym nic nie mówiąc odwrócił się i wyszedł z klubu.
--------------------
Jakby co Yutero I Ishi mają 19 lat
--------------------
Dzięki wszystkim za wsparcie to powoduje, że od razu chce się pisać <3
wyjścia Ishimiury. 5minut zajęło mu zrozumienie tego co właściwie
zaszło a przez następne 25 rozmyślał nad tym co powinien zrobić. Miał
mieszane uczucia co do swego lokatora i sam nie wiedział czy aby na
pewno chce spotkać się z nim w klubie. "Do tego ten całus..." myślał
gorączkowo i nie mógł przestać się rumienić.
Ishimura wyszedł z pokoju spokojnym krokiem ale w jego umyśle panował
totalny chaos. Chłopak nie wiedział dokładnie dlaczego zrobił co z
robił ale ku jego zdziwieniu odkrył, że cieszy się z tego. Miał
nadzieję, że niebieskooki pojawi się w klubie i, że uda mu się
zburzyć mury jakie między nimi powstały po ich pierwszym spotkaniu.
Gdy szedł do klubu przyłapał się na tym, że rozmyśla co powie i jak
się zachowa. " Przestań! Takie zachowanie nie pasuje do dumnego i
pewnego siebie Ishimury" skarcił się w myślach.
Gdy wszedł do klubu, od razu skierował się do miejsca w którym zawsze
siedział. W połowie drogi podszedł do niego nieznajomy mu facet. Miał
on długie do pasa białe włosy pozaplatane w setki małych warkoczyków,
oczy o białych tęczówkach i niesamowicie bladą skórę, to wszystko
kontrastowało z jego czarnym garniturem.
-Przepraszam pana, czy mogły poświęci mi pan chwilkę?
Spytał nie znoszącym sprzeciwu głosem
-Tak. O co chodzi?
-Naruszył pan regulamin black roomów, dziwka którą pan wczoraj wynajął
nie była w stanie wrócić do siebie o własnych siłach Czeka za to pana
kara, proszę udać się za mną.
Stwierdził i skierował się ku windzie. Gdy już do niej wszedł zjechali
na poziom -4. Ishimura nie opierał się, zrozumiał, że nieznajomy jest
ochroniarzem i , że nie miałby on żadnych skrupułów i trudności z
zabiciem go. Gdy wyszli na korytarz albinos poprowadził go do pokoju
nr 4 i wepchnął go do środka.
-Jest twój.
Powiedział do kogoś znajdującego się w środku.
Pokój wyglądał tak samo jak ten w którym wczorajszego dnia Ishimura
pobił dziwkę. Na łóżku siedział nieznajomy chłopak który zdziwił go
swoim wyglądem. Miał on na sobie białe luźne spodnie i rozpiętą białą
koszulę pod którą niczego nie miał ale ważniejszy od ubioru był jego
wygląd miał krótkie rozczochrane, blond włosy, kocie uszy i duże
czerwone oczy, mimo tego, że najprawdopodobniej był on w tym samym
wieku co Ishimura z jego twarzy nie zniknęła jeszcze dziecinna
niewinność słodkość. Gdy blondyn powoli podniósł się chłopak zauważył,
że ma on również długi, czarny koci ogon.
-Jestem Imellion i od dziś należysz do mnie. I uprzedzając twoje
pytania, tak jestem demonem.
-Jak to?
-Szef miał do wyboru zabić cię lub sprzedać i wybrał to drugie. Mam
nadzieję, że dokonałem dobrego zakupu.
Imellion był zadowolony z zakupu, młody chłopak wyglądał bardzo
pociągająco a to, że krzyczał, wił się i wyrywał się gdy go wiązał
jeszcze bardziej go podniecało.
-Chyba będę musiał cię uciszyć, piesku. Przyda ci się tresura.
Stwierdził i wsadził mu w usta czerwoną kulkę z dziurami po czym
zawiązał mu ją rzemykiem z tyłu głowy. Do tego założył mu opaskę na
oczy.
-Tak lepiej.
Stwierdził i zaczepił koniec liny którą chłopak był związany do
łańcucha zwisającego z sufitu. Po wciśnięciu odpowiedniego guzika
łańcuch zaczął się chować co skutkowało podwieszeniem Ishimury pod
sufitem. Demon z zadowoleniem patrzył na grymasu bólu na twarzy
ofiary. Specjalnie związał go tak, że każdy gwałtowniejszy ruch
zaciskał więzy a do tego podrażniały one sutki i odbyt związanego oraz
bezlitośnie ściskały jego jądra i penisa
Ishimura nigdy nie czuł czegoś takiego. Mimo bólu i poniżenia jakie mu
zadano stwierdził z przerażeniem, że podoba mu się to co się z nim
działo. Po całym jego ciele przechodziły dreszcze podniecenia a on sam
oddał się przyjemności.
Imellion znudził się więc sięgnął po wibrator i bicz, podszedł do
chłopaka i zaczął go biczować, jednocześnie głośno przy tym mrucząc.
Po 44 uderzeniach odłożył bicz i włączył wibrator, wepchnął go w odbyt
Ishimury. Gdy jęki ofiary stały się głośniejsze demon zaczął
posuwiście poruszać nim do momentu gdy chłopak doszedł. Zadowolony
opuścił go na ziemię i podszedł do niego. Szepnął mu do ucha:
-Na dziś już koniec ale wiedz, że to dopiero początek. Od dziś jesteś
tu zawsze kiedy po ciebie zadzwonię. Zrozumiano?
Chłopak kiwnął głową na tak, więc demon rozwiązał go i wyjął mu kulkę z ust.
-Tam jest toaleta i zapewne ktoś z personelu kto cię uleczy. Do zobaczenia.
Powiedział demon wskazując na ledwo widoczne drzwi. Blondyn wyszedł
głównym wejściem a jego mruczenie rozlegało się po całym pokoju i
korytarzu.

mieć nadzieję, że coś z tego będzie?" pytał się w myślach gdy nagle
zauważył swojego lokatora wychodzącego ze strefy black roomów. Jego
umysł zalała furia. Podbiegł do czarnowłosego i uderzył go otwartą
dłonią w twarz po czym nic nie mówiąc odwrócił się i wyszedł z klubu.
--------------------
Jakby co Yutero I Ishi mają 19 lat
--------------------
Dzięki wszystkim za wsparcie to powoduje, że od razu chce się pisać <3
Rozdział II
Yutero stał zaskoczony w drzwiach
przyglądając się z
zaniepokojeniem współlokatorowi.
Czuł się zaniepokojony ale mimo to wszedł powoli do pokoju i spojrzał na drugie łóżko
przy którym pojawiły się znikąd
jego rzeczy. Lokator przypatrywał się
Yutero przez cały czas gdy ten
rozpakowywał swoje rzeczy lecz nie
powiedział ani słowa. Zaniepokojony niebieskooki wyszedł szybko z pokoju i udał się
do biblioteki gdyż spodziewał się,że jest to miejsce w którym nikt go
nie znajdzie. Gdy wszedł do
wielkiej sali wypełnionej książkami
skierował się do bibliotekarki
która zaprowadziła go do działu z
książkami o magii żywiołów. Chłopak
wziął pierwszą lepszą książkę o
magii błyskawic i zanurzył się w
lekturze.
Ishimura czuł lekki zdziwienie
w związku z tym zbiegiem
okoliczności. Wodził wzrokiem za
nieznajomym gdy ten rozpakowywał się
a gdy wyszedł, Ishimura zadzwonił do
Hoshiego i umówił się ze swoją
bandą w klubie o zachęcającej
nazwie "Black Paradise" był to klub w
którym zawsze puszczano cięższą
muzykę a w klatkach tańczyły kobiety w
lateksowych strojach, z obrożami na
szyjach itp. Umówili się na 20.
Gdy Ishimura wszedł do klubu
wszyscy już tam byli, chłopak udał
się do miejsca w którym zawsze
siedzieli i podszedł do Yosushi'ego,
jednego z niezbyt ważnych członków
gangu.
-Gdzie jest Hoshi?
Spytał chłopaka gdyż nie uśmiechało
mu się spędzenie wieczoru z tak
żałosnymi osobami jak Yosushi.
-W black roomie wraz z dwoma dziwkami.
Poszedł tam niedawno więc
raczej szybko nie wróci.
Odpowiedział mu chłopak po czym
dodał:
-Agawa jest tam i od godziny mizia się
z Rin.
I wskazał na całującą się w kącie
parę. Niezadowolony i znudzony Ishimura postanowił sam skorzystać z
usług sexualnych "serwowanych" w tym miejscu. W tym celu zszedł do
piwnicy i podszedł do znajdującej się tam recepcji.
-Ta co zawsze i tam gdzie zawsze.
Powiedział do recepcjonisty z
uśmiechem na twarzy i podał mu odliczoną
sumę pieniędzy. Mężczyzna
przeliczył pieniądze po czym uśmiechnął się,
podał mu klucz i powiedział
-Znasz zasady, masz godzinę.
Ishimura skinął mu głową i
skierował się do pokoju nr. 4.
Pokój był mały ściany były
fioletowe a większość przestrzeni zajmowało wielkie łoże. Na ścianach
wisiało pełno różnych "zabawek" do BDSM a pod sufitem był specjalny
mechanizm pozwalający na podwieszenie ofiary. Chłopak uśmiechnął się z
zadowoleniem i położył na łóżku. Gdy to zrobił nagle znikąd pojawiła się
wynajęta przez niego dziwka która szybko dobrała się do jego męskości.
Zadowolony Ishimura oddychał wolniej i głębiej, jego oczy były
lekko przymknięte. Po dłuższej chwili poczuł przechodzącą przez
ciało falę przyjemności związaną z orgazmem, ku jego zdziwieni kiedy
doszedł przed oczami pojawiła mu się twarz nieznajomego chłopaka, który
okazał się jego współlokatorem. Zaskoczony poderwał się z łóżka a dziwka
spojrzała na niego pytającym wzrokiem ale nie obchodziła już ona chłopaka.
Ishimura skupił magię i cisnął nią przez cały pokój. Gdy wylądowała
na ziemi wziął bicz i zaczął uderzać ją tak długo, że w końcu się
zmęczył. Zdyszany spojrzał na swoje dzieło. Dziwka leżała na podłodze
w plamie moczu i krwi.
-Jesteś żałosna. Posikać się po
czymś takim.
Stwierdził i wyszedł z pokoju, po
czym udał się do akademiku gdyż
stracił całą ochotę na zabawę.
Gdy Ishimura wszedł do pokoju
jego współlokator właśnie sięprzebierał w krwistoczerwoną piżamę.
Chłopak stanął jak wryty gdy zobaczył że całe plecy Yutero
pokryte są bliznami które układały sięw wielkie serce. Gdy niebieskooki
zauważył na co się patrzy szybko założył górę od piżamy i wszedł
pod kołdrę.
Yutero czuł się dziwnie z tym, że jego lokator ciągle mu się przygląda, do tego nie podobało mu się, że wie on o jego bliznach. "Co on sobie pomyśli. A jeśli to rozpowie?!" myślał leżąc w łóżku i próbując zasnąć.
Następnego dnia wstał wcześnie i wyszedł z pokoju zanim jego lokator wstał. Idąc do na zajęcia zauważył, że ludzie odwracają wzrok gdy go zauważali. Wiedział dlaczego ale i tak denerwowało go to. "A więc znowu jestem zmuszony być samotnikiem" Pomyślał ze smutkiem.
Ishimura nie spał zbyt dobrze, całą noc widział w snach swojego lokatora a zwłaszcza jego niesamowite oczy. Wstał dość późno ale nie czuł się wyspany. Powolnymi ruchami poszedł do łazienki i umył się po czy ubrał i wyszedł z pokoju i poszedł do stołówki gdzie samotnie zjadł późne śniadanie i poszedł szybko ma pierwsze zajęcia z magii ognia.
Ishimura cały dzień nie mógł się na niczym skupić, jego myśli wciąż krążyły wokół jego współlokatora. Po lekcjach udał się do pokoju i czekał tam na niego.
Gdy Yutero wszedł do pokoju zaskoczony zauważył, że w środku jest już jego współlokator.
-Ohayo!
Powiedział Yutero z lekkim zaniepokojeniem w głosie.
-Ohayo! Mam na imię Ishimura.
Odpowiedział mu i wstał z łóżka.
-Masz zamiar zachowywać się jakby nic się nie stało?
Spytał Yutero ze złością w głosie.
-Sam sobie zasłużyłeś nie okazując mi należytego szacunku. No i zasady dobrego wychowania mówią że ty też powinieneś się przedstawić.
Stwierdził ze spokojem w głosie.
Yutero zaczerwienił się i odpowiedział.
-Kim jesteś, że każdy ma ci okazywać szacunek? A nazywam się Yutero
-Zacznijmy to wszystko od nowa, łaskawie daruję ci dyshonor jaki mi zadałeś.
Stwierdził chłopak po czym podszedł do biurka i napisał na kartce "dziś o 20 w klubie black paradaise" po czym podszedł do Yutero wręczył mu kartkę i pocałował go w policzek. Po chwili odsunął się od niego i wyszedł z pokoju.
Na razie brak tytułu Rozdział I
Ishimura nie mógł doczekać się dzisiejszych zajęć w akademii, to właśnie dziś miał się dowiedzieć jaki żywioł go wybrał oraz miał dziś zyskać prawo do korzystania z akademiku szkoły. Chłopak wyszedł z domu godzinę przed czasem aby mieć pewność, że się nie spóźni, było to też spowodowane tym, że strasznie zżerały go nerwy.
Ishimura szedł spokojnym krokiem przez park. Miał na sobie długi, skórzany czarny płaszcz (który zupełnie nie pasował do tego upalnego i słonecznego dnia), glany, czarne skórzane spodnie i koszulkę (oczywiście czarną) z wizerunkiem śnieżnej pantery. Chłopak miał długie czarne włosy z białymi i fioletowymi pasemkami i fioletowe oczy. Wyróżniał się również tym, że w każdym uchu miał tunele i po 4 kolczyki, na lewej powiece miał wytatuowane czarne serce a na prawej krwistoczerwony pentagram, na lewym policzku miał wytatuowane kanji
słowa śmierć a na prawym czarny płomień, cały ten obraz dopełniał tatuaż na wierzchu jego prawej dłoni, była to czarna róża której pędy wiły się po całej jego ręce a kwiaty były właśnie na jego dłoni. Jego wygląd przyciągał wzrok wielu ludzi lecz żaden z nich nie odważyłby się go skomentować, chłopak dobrze wiedział, że ci ludzie są świadomi tego, że jest początkującym magiem i, że właśnie dlatego boją się go, wiedzieli również, że ekstrawagancki wygląd to wśród magów coś normalnego.
Po godzinie spokojnego marszu doszedł wreszcie do szkoły. Budynek szkoły był ogromny i wyglądał na nowoczesną szkołę jakich w Japonii było pełno, od tych innych szkół różniło ją tylko to, że tutaj uczniowie nauczani byli magii.
Gdy Ishimura doszedł do właściwego skrzydła od razu zauważył zmianę atmosfery, wszyscy uczniowie rozmawiali o dzisiejszym teście.
-Hej Ishimura! Jak myślisz jaki żywioł dostaniesz?
Zagadał do niego Hoshi, jeden z najważniejszych członków tzw. "Gangu Ishimury". Chłopak powolnym gestem wskazał prawy policzek i powiedział:
-Czy to nie oczywiste? To będzie ogień.
Skierował się pod salę w której miał odbyć się test a Hoshi poszedł za nim lecz trzymał się 4 kroki za nim. Inni uczniowie widząc go schodzili mu z drogi, uśmiechali się do niego a niektórzy po prostu opuszczali wzrok. Ishimura notował w pamięci imiona osób i ich reakcje.
Zadowolony z siebie Ishimura stanął pierwszy w kolejce do sali i rozpoczął rozmowę z Hoshim gdy nagle podszedł do niego nieznany mu chłopak, był on bardzo szczupły i o głowę niższy od Ishimury, nosił czarne dżinsy, adidasy, czarną koszulkę z wizerunkiem sfory wilków oraz rozpiętą fioletową koszulę, jego wygląd dopełniały krótkie ciemno brązowe włosy z grzywką na emo oraz niesamowicie niebieskie oczy.
-Przepraszam jestem tu nowy ale stałem tu w kolejce i nie wydaje mi
się żebym wpuszczał cię na moje miejsce. Czy mógłbyś pójść na koniec
kolejki, proszę?
Powiedział nieznajomy cichym i spokojnym głosem. Ishimura tak bardzo zamyślił się nad normalnym wyglądem chłopaka i jego niesamowitymi oczami, że dopiero po chwili doszły do niego jego słowa. Wściekły wyzwolił magię i cisnął chłopakiem z taką siłą że gdy uderzył w ścianę pojawiły się na niej pęknięcia. Ishimura podszedł do niego i splunął.
-Załatwcie go!
Powiedział a sam udał się pod salę. Wiedział że jego gang pobije chłopaka a później zostawi go w okolicach gabinetu pielęgniarki. Ludzie nie reagowali i nadal rozmawiali o teście, chłopakowi podobało się, że nikt nie sprzeciwia się temu co zrobił.
Po 10 minutach nauczyciel wpuścił go do sali. Nie było tam okien ani ławek jak w normalnej klasie a podłoga była cała zamalowana misternymi runami które gdy chłopak wszedł do sali ułożyły się w słowo "Ogień". Nauczyciel nic nie powiedział ale Ishimura wiedział, że test jest zakończony, odebrał kartkę ze swoim planem lekcji oraz klucz do pokoju i wyszedł z sali.
Jego pokój okazał się być 2 osobowy co nie zdziwiło go zbytnio, był on mały,ledwie mieściły się tam 2 łóżka, 2 szafki nocne, 2 szafy i jedno biurko. Pokój miał fioletowe ściany a jedną z nich prawie całą zajmowało wielkie okno pod którym było łóżko wybrane przez Ishimurę. Rzeczy chłopaka były już w tym pokoju gdy do niego wszedł.
Po godzinie którą chłopak wykorzystał na wypakowywanie się rozległo się pukanie do drzwi i otworzyły się one, stanął w nich nieznajomy chłopak którego pobiła jego banda.
-Jesteś moim współlokatorem?
Powiedział nieznajomy a w jego głosie dało się słyszeć strach, zaskoczenie oraz złość. Ishimura nie słuchał chłopaka, znów utonął w niesamowitych oczach chłopaka.
Ishimura szedł spokojnym krokiem przez park. Miał na sobie długi, skórzany czarny płaszcz (który zupełnie nie pasował do tego upalnego i słonecznego dnia), glany, czarne skórzane spodnie i koszulkę (oczywiście czarną) z wizerunkiem śnieżnej pantery. Chłopak miał długie czarne włosy z białymi i fioletowymi pasemkami i fioletowe oczy. Wyróżniał się również tym, że w każdym uchu miał tunele i po 4 kolczyki, na lewej powiece miał wytatuowane czarne serce a na prawej krwistoczerwony pentagram, na lewym policzku miał wytatuowane kanji
słowa śmierć a na prawym czarny płomień, cały ten obraz dopełniał tatuaż na wierzchu jego prawej dłoni, była to czarna róża której pędy wiły się po całej jego ręce a kwiaty były właśnie na jego dłoni. Jego wygląd przyciągał wzrok wielu ludzi lecz żaden z nich nie odważyłby się go skomentować, chłopak dobrze wiedział, że ci ludzie są świadomi tego, że jest początkującym magiem i, że właśnie dlatego boją się go, wiedzieli również, że ekstrawagancki wygląd to wśród magów coś normalnego.
Po godzinie spokojnego marszu doszedł wreszcie do szkoły. Budynek szkoły był ogromny i wyglądał na nowoczesną szkołę jakich w Japonii było pełno, od tych innych szkół różniło ją tylko to, że tutaj uczniowie nauczani byli magii.
Gdy Ishimura doszedł do właściwego skrzydła od razu zauważył zmianę atmosfery, wszyscy uczniowie rozmawiali o dzisiejszym teście.
-Hej Ishimura! Jak myślisz jaki żywioł dostaniesz?
Zagadał do niego Hoshi, jeden z najważniejszych członków tzw. "Gangu Ishimury". Chłopak powolnym gestem wskazał prawy policzek i powiedział:
-Czy to nie oczywiste? To będzie ogień.
Skierował się pod salę w której miał odbyć się test a Hoshi poszedł za nim lecz trzymał się 4 kroki za nim. Inni uczniowie widząc go schodzili mu z drogi, uśmiechali się do niego a niektórzy po prostu opuszczali wzrok. Ishimura notował w pamięci imiona osób i ich reakcje.
Zadowolony z siebie Ishimura stanął pierwszy w kolejce do sali i rozpoczął rozmowę z Hoshim gdy nagle podszedł do niego nieznany mu chłopak, był on bardzo szczupły i o głowę niższy od Ishimury, nosił czarne dżinsy, adidasy, czarną koszulkę z wizerunkiem sfory wilków oraz rozpiętą fioletową koszulę, jego wygląd dopełniały krótkie ciemno brązowe włosy z grzywką na emo oraz niesamowicie niebieskie oczy.
-Przepraszam jestem tu nowy ale stałem tu w kolejce i nie wydaje mi
się żebym wpuszczał cię na moje miejsce. Czy mógłbyś pójść na koniec
kolejki, proszę?
Powiedział nieznajomy cichym i spokojnym głosem. Ishimura tak bardzo zamyślił się nad normalnym wyglądem chłopaka i jego niesamowitymi oczami, że dopiero po chwili doszły do niego jego słowa. Wściekły wyzwolił magię i cisnął chłopakiem z taką siłą że gdy uderzył w ścianę pojawiły się na niej pęknięcia. Ishimura podszedł do niego i splunął.
-Załatwcie go!
Powiedział a sam udał się pod salę. Wiedział że jego gang pobije chłopaka a później zostawi go w okolicach gabinetu pielęgniarki. Ludzie nie reagowali i nadal rozmawiali o teście, chłopakowi podobało się, że nikt nie sprzeciwia się temu co zrobił.
Po 10 minutach nauczyciel wpuścił go do sali. Nie było tam okien ani ławek jak w normalnej klasie a podłoga była cała zamalowana misternymi runami które gdy chłopak wszedł do sali ułożyły się w słowo "Ogień". Nauczyciel nic nie powiedział ale Ishimura wiedział, że test jest zakończony, odebrał kartkę ze swoim planem lekcji oraz klucz do pokoju i wyszedł z sali.
Jego pokój okazał się być 2 osobowy co nie zdziwiło go zbytnio, był on mały,ledwie mieściły się tam 2 łóżka, 2 szafki nocne, 2 szafy i jedno biurko. Pokój miał fioletowe ściany a jedną z nich prawie całą zajmowało wielkie okno pod którym było łóżko wybrane przez Ishimurę. Rzeczy chłopaka były już w tym pokoju gdy do niego wszedł.
Po godzinie którą chłopak wykorzystał na wypakowywanie się rozległo się pukanie do drzwi i otworzyły się one, stanął w nich nieznajomy chłopak którego pobiła jego banda.
-Jesteś moim współlokatorem?
Powiedział nieznajomy a w jego głosie dało się słyszeć strach, zaskoczenie oraz złość. Ishimura nie słuchał chłopaka, znów utonął w niesamowitych oczach chłopaka.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)