niedziela, 5 sierpnia 2012

Neko i sprawa ślubu

One shot z okazji ślubu Yume i BB <3
Podziękowania dla Laviego który nie wiem jak stworzył mi we łbie pomysł na Sumiego
No i dla Kandy za poprawki i pomoc ogólną.
 Mam też prośbę o wyrozumiałość jako, że po raz pierwszy pisałem tentacle ale mam nadzieję, że się spodoba.
 Aaa! Jeszcze jedno wielkie podziękowania dla Kandy za ogarnięcie wyglądy bloga i stworzenie nagłówka czy jak tam to się zwie -.-''' Kocham cię Kanda




Sumi, jak zwykle spał do południa, a gdy w końcu wstał i ruszył swą leniwą dupę pod prysznic, było już grubo po trzynastej, nie przejmował się tym, gdyż nie czekała go dziś żadna ważna robota. Nagle, rozdzwonił się jego telefon. Leniwym krokiem, skierował się do niego i odebrał:

-No kurwa, co tak długo!
 

-Właśnie wstałem...
 

-Gówno mnie to obchodzi, parszywy leniu! Do katedry w centrum i to zaraz! Sytuacja kryzysowa kod czarny.

O nic już nie pytając zakończył rozmowę, ubrał się najszybciej jak umiał i pobiegł do garażu (oczywiście wziął też miecz.), Już na miejscu zastał niemożliwie dużą ilość ludzi agencji, a gdy wszedł do środka zrozumiał powód. Trupy, były wszędzie ale nie to się liczyło, woń zewu była niezwykle przytłaczająca, a potęga jego posiadacza jeszcze bardziej. Przyjrzał się dokładnie ciałom i stwierdził iż musi być to dzieło elementalisty najprawdopodobniej arcymaga. Wyszedł z budynku i podzielił się swoimi wnioskami z szefem.

-Wiedziałem, że się przydasz. Daje ci tą sprawę oraz pełne uprawnienia, zresztą sam wiesz o co chodzi.

Powiedział a na widok wielkiego uśmiechu Sumiego spochmurniał.

-A właśnie. Gdzieś tu jest twój partner.
 

Dodał spokojnie i odszedł. Mina mężczyzny od razu zrzedła ale wiedział on, że z tymi na górze nie ma co walczyć, dlatego usiadł przy samochodzie i czekał aż to on zostanie znaleziony.


Znudzony mężczyzna już miał wsiąść do środka, gdy nagle zauważył, że niezbyt pewnym krokiem zbliża się do niego nieznany mu chłopak. Na oko, miał dopiero dwadzieścia lat, a sądząc po nowym mundurze i tym, że go nie znał, właśnie skończył akademię i dołączył do szeregów agencji. Od zwykłych nowych odróżniał go tylko wygląd, nie chodzi tu bynajmniej o jego emo włosy i mnóstwo kolczyków ale raczej o długi czarny koci ogon, kocie uszy i fioletowe kocie oczy. To musi być ten młody, co to mi go przydzielili. Nie zachwycał go pomysł niańczenia tego dzieciaka, ale zbytniego wyboru i tak nie miał.

-Witam Pana od dziś jesteśmy partnerami. Nazywam się Osuro i dopiero zaczynam w tej branży.
 

-Mów mi Sumi kotku i chuj mnie to obchodzi, masz być po prostu skuteczny.
 

-Dobrze Sumi-san. Z tego co wiem to nasz cel nazywa się Ekron, specjalizuje się w ślubnych morderstwach, nasi szukają go od roku.
 

-Co za idioci, powinni od razu przydzielić to mnie, przecież wiedzą, że lubię bawić się ogniem,

powiedział z grymasem wściekłości na twarzy, po czym wsiadł do auta. Młody usiadł obok niego i spytał:

-Gdzie my jedziemy? Na szkoleniu wyraźnie zaznaczali, że po pierwsze trzeba dobrze zbadać miejsce zbrodni.
 

-Młody nie kłóć się ze mną do cholery. Przydzielili cię do mnie więc nauczę cię co nieco o moich łowach. Po pierwsze musisz się przebrać. Mundur, to najgorsza rzecz w tym fachu. Po drugie, masz moce kota, korzystaj z nich. Po trzecie zawsze mniej przy sobie ulubioną zaufaną broń, mówiąc to wskazał na swój miecz.

Zajechali przed mały domek na przedmieściach.

-To to tu mieszkasz? Idź do środka i zrób to co ci mówiłem. Ja poczekam w wozie.

Zaskoczony Osuro wyszedł z samochodu i poszedł do siebie. Już w środku przebrał się w cywilne ciuchy i wziął z półki małe, poręczne wakizashi. Jego partner nie napawał go zbytnim optymizmem ale wiele słyszał o czarnym deszczu i jego dokonaniach, i w sumie wiele by dał aby móc być kimś takim. Dano mi szanse z której ja skorzystam Pomyślał i wrócił do pojazdu.

-Teraz lepiej?
 

-Oczywiście kotku. No dobra jedziemy do Selun & Otren.
 

-Po co?
 

-Kiedy ty się tam nudziłeś ja sprawdziłem parę informacji i dowiedziałem się, że to właśnie ta firma łączy wszystkie śluby. W sumie nie wiem czemu nikt wcześniej tego nie zauważył.
 

-Sugeruje pan łapówki?
 

-Oczywiście chłopcze. Łapówki to nieodzowna część naszej pracy.

Powiedział to tak jakby go to nie ruszało.


W końcu, byli na miejscu. Okolica i wygląd budynku sugerowały, że to raczej zakład pogrzebowy a nie firma organizująca śluby. No cóż, pozory mylą. Kazał młodemu rozejrzeć się po zapleczu a sam wszedł od frontu. Stała tam młoda kobieta która przyglądała mu się uważnie. Nonszalanckim krokiem podszedł do niej.

-W czym mogę panu pomóc?
 

-Widzi pani to raczej delikatna sprawa. Widziała pani tamtego neko? To mój przyszły mąż. Chcemy mieć najlepszy ślub na jaki nas stać a słyszałem, że wasze usługi mogą nam to dać.
 

-No cóż dobrze pan trafił moja asystentka weźmie państwa do biura i wszystko z wami omówi.
 

-Ze mną. Mój partner jest raczej... Nieśmiały i mógłby się speszyć. Poza tym oddał sprawę ślubu w moje ręce. Wyjdę tylko na chwilę i powiem mu, że trochę mnie nie będzie.

Szybkim, sprężystym krokiem opuścił pokój, podszedł do Osuro i pocałował go. Wyraźnie zaskoczony chłopak chciał się odsunąć, lecz Sumi nie pozwolił mu na to, trzymając go w pasie i jednocześnie wchodząc swym językiem w jego usta. Zdziwiło go jak szybko młody oddał mu się i pogrążył w pocałunku. Przysunęli się jeszcze bliżej siebie a ich języki wędrowały po ich ustach "bawiąc się" ze sobą nawzajem. Trwało to dłuższą chwilę a gdy skończyli powiedział:

-Będą cie obserwować, bądź ostrożny. Aaa i jakby co to jesteśmy zaręczeni kotku.

Zadowolony odszedł w stronę budynku jakby nic się nie stało zostawiając swego partnera samemu.


Osuro, nie do końca rozumiał co tu się dzieje, wyjął z kieszeni papierosa i zapalił, wolnym krokiem skierował się ku uliczce prowadzącej na zaplecze. Cichutko niczym kot wszedł do środka i zaczął szukać śladów. Nie było tam niczego specjalnego, najwyraźniej firma wynajmowała podwykonawców a sama zajmowała się nadzorem. W końcu znalazł się w strefie biurowej gdzie było więcej ludzi. Schował się w łazience i czekał aż ktoś do niej wejdzie. Wciąż pamiętał słowa jego nowego partnera, więc wyjął wakizashi i czekał na dogodny moment. Był gotów zabić jeśli miało pozwolić mu to znaleźć Ekrona. Nagle drzwi się otworzyły i wkroczył jakiś pracownik firmy. Zanim jeszcze zdjął spodnie, leżał na ziemi z poderżniętym gardłem a nad nim stał Osuro wyglądający w stu procentach jak on. Zadowolony z siebie nekoś wyrzucił przez okno ciało(prosto do wielkiego kubła na śmieci), posprzątał krew i skierował się ku wcześniej niedostępnych dla niego pomieszczeń. Nie było tam niczego specjalnego ale jego uwagę przykuła rozmowa telefoniczna elegancko ubranej kobiety.

-Tak ojcze. No przecież mówię, że tak. Na pewno damy radę to zorganizować.
 

-Tak wiem, że się niecierpliwisz
 

-Nie nie są silni, to zwykły człowiek i neko. Wiesz niektórych kręcą takie wariactwa.
 

-Dobrze tato. Pa.

Nie było to zbyt wiele szczegółów ale młody mógł być pewny, że chodziło o nich. Nie wiedział kim był ojciec kobiety ale przeczucie mówiło mu dwie rzeczy: "czas stąd spadać" i "oni mają coś wspólnego z podejrzanym" Nie zwracając na siebie uwagi wrócił do samochodu. Sumi już tam był.

-A więc co wyniuchałeś kotku?

Osuro opowiedział mu wszystko ze szczegółami licząc na to, że partner uzna wieści za pomocne.

-No cóż dobrze się spisałeś. Jutro z rana chce cię widzieć u mnie, zajmiemy się tym ojczulkiem.

Byli razem w pokoju. Sumi obejmował go mocno a ich usta były złączone w pocałunku. Odsunął się od niego i zaczął lubieżnie całować klatkę piersiową swego partnera jednocześnie głośno mrucząc. W końcu poczuł, pchnięcie i wylądował na łóżku, język drugiego zaczął pieścić jego prącie. Liźnięcia, lekkie ssanie, znów Liz, a teraz małe kąśnięcie, do tego masaż jąder. Nigdy nie czół czegoś podobnego. Mruczał głośniej, palce dłoni wplótł we włosy swego seme i lekko poruszał jego głową jednocześnie ogonem lekko dotykał okolice intymne tamtego aby on również czuł przyjemność. W końcu doszedł ale nie był to bynajmniej koniec. Sumi dokładnie wylizał jego prącie czyszcząc je z spermy po czym zaczął masować leżącego teraz na brzuchu Osuro. Ruchy jego dłoni były pewne i mocne, przynosiły ukojenie i relaks jaki był my potrzebny. Najpierw górne partie ciała, potem nogi i w końcu stopy. Mruczenie było już niesamowicie donośne a przyjemności nie było końca w odbycie Nekosia wylądował wibrator który to poruszał się regularnie, do tego delikatne głaskanie jego ogonka jeszcze bardziej podnosiło podniecenie. W końcu, nie mógł się powstrzymać, miauknął głośno i doszedł.

Obudził się, był sam w swoim małym pokoju a jego pościel była mokra od spermy.


Jak to się mogło stać? Czy ten jeden pocałunek tyle zmienił?


Kościół nie był zbyt duży a efekt ten pogłębiał się jeszcze przez tłumy jakie znajdowały się w środku i na zewnątrz. Jak zwykle Ekron siedział na miejscu organisty którego uprzednio zabił i czekał na dogodny moment. Rozbrzmiał marsz weselny, wszyscy umilkli a w stronę ołtarza powolnym krokiem zbliżało się przyszłe małżeństwo. Nienawidził wszystkich tych ludzi, on nie mógł wziąć ślubu, nie mógł nawet uprawiać z kimś sexu (gdy uprawia sex traci kontrole nad mocą i kończy się to śmiercią partnera no i magom nie wolno brać ślubu a jeśli to zrobią zerwą przysięgę składaną podczas nauk i od razu umrą) i oto miał szanse im to odpłacić. Skupił się, przymknął powieki i wyobraził sobię ogromny płomień który trawi tych ludzi. Usłyszał krzyki i piski a do jego nozdrzy doszedł smród palonych ciał i drewna. Napawał się tą chwilą, jego adoptowana córka załatwiała mu wejście na takie imprezy aby mógł czuć tą niewiarygodną radość. Zeskoczył na dół, idąc przez płomienie dobijał niedobitki i nucił z radością marsz weselny. O tak, dla tego momentu mógł oddać wszystko. Otworzył magiczny portal i znalazł się w swym domu.

-Znów to zrobiłeś.
 

-Owszem i cieszy mnie to.

Len'su powiedział te słowa dość pewnie i z wyraźną wściekłością ale Ekron wiedział, że jego kochanek nie potrafi gniewać się na niego wystarczająco długo by stało się to denerwujące. Spojrzał na niego udając wściekłość i wyciągnął w jego stronę dłoń która zmieniła się w macki, wystrzeliły one w stronę chłopaka i momentalnie oplotły jego ciało, większość z nich po prostu go trzymała ale kilka miało ciekawsze zadanie, wchodziły one pod ubranie delikatnie wędrując po ciele i szukając swego celu, jedna z nich owinęła się wokół penisa, co pozwoliło drugiej pieścić jego żołądź, dwie następne wsuwały się i wysuwały z jego odbytu a jeszcze inne pilnowały aby unosił się w powietrzu tworząc kończynami literę X. Chłopak jęczał głośno czując na sobie ich ohydny śluz i ruchy macek w jego odbycie i tej na penisie. Próbował się wyrwać ale spowodowało to tylko tyle, że ściskały jeszcze mocniej. Ekron podszedł do niego. Jego druga dłoń też się zmieniła ale tych macek użył do biczowania ofiary.

-To za podważanie mojego zdania.

Stwierdził krótko, po czym przeszedł do dalszego zadawania ciosów, które urozmaicił teraz podduszaniem Len'suna. Jęki, płacz i wycie jedynie podniecały go coraz bardziej. Macki mnożyły się oplatając chłopaka jeszcze bardziej. Jedna z nich wzięła pustą butelkę po winie i po prostu roztrzaskała ją, na jego plecach. Sześć z nich wpakowało mu się w odbyt gdzie nie tylko wsuwały się i wysuwały ale również ruszały się w niekonwencjonalne sposoby. Jedna z nich usilnie próbowała wcisnąć się w jego cewkę moczową, dwie masturbowały go a jedna masowała mosznę. Tak pieszczony, nie wytrzymał długo i doszedł na podłogę, dysząc ciężko. Macki znikły, opuszczając go brutalnie na ziemię a arcymag wziął go za włosy i pociągnął do wielkiej sali gdzie rzucił go na stół jadalny i bezceremonialnie zaczął okładać pięściami. W końcu odsunął się od ledwo żywego kochanka.

-Następnym razem pomyśl.

Powiedział i odwrócił się od niego plecami.

-Następnym razem sprawdź czy twój kochanek jest tym za kogo się podaje.

Zaskoczony odwrócił się, na stole leżał wpółżywy nekoś a za nim pojawił się Sumi. Mag próbował zaatakować ale jego moc nie chciała działać. Świsnął miecz i ręce arcymaga spadły na ziemię, trysnęła krew a zaatakowany stracił momentalnie przytomność. Gdy się obudził zauważył, że ktoś opatrzył mu rany.

-Szybko odzyskałeś przytomność.
 

-Jak to zrobiliście?
 

-Widzę, że zbędne pierdolenie to nie twoja domena. Spoko, widzisz tego słodkiego pojeba? Jest strasznie upierdliwy i naprawdę mam go dość ale czasem się przydaje, otóż to on wpadł na pomysł aby podmienić twojego kochasia i prostym sposobem użyć jego mocy aby zablokować twoją. Zapamiętaj kontakt fizyczny z tym małym skurwielem nie należy do bezpiecznych.
 

Ekron nic już nie mówił, spokojnie dał się zaprowadzić do samochodu. Sumi, wrócił do wielkiej sali.

-Ładnie sobie poradziłeś młody.
 

-Dzięki Sumi.- Wyjęczał cicho Osuro. Jego partner uśmiechnął się wziął go na ręce i spokojnym krokiem oddalił się do samochodu.

4 komentarze:

  1. ahahahah, też cie kocham, a betowanie twoich szotów to sama przyjemność ;)
    Jak już mówiłam to jest epickie i mam nadzieje na więcej Sumiego~!
    /Kanda

    OdpowiedzUsuń
  2. tym razem się nie pogubiłam, ahh. >D jak zwykle mi się podoba i nie ma za co, się przydałam na coś.
    i jeżeli chciałbyś krytyki to skuszę się na niewielką. nie wiem czy wiesz, ale jestem uczulona na jakiekolwiek błędy. popracuj nad interpunkcją, bo naprawdę rzucę Cię kiedyś słownikiem, czy czymkolwiek i zapamiętasz zło Laviego. hahah. :D literówki wybaczam, sama robię.
    i PS. zakochałam się w tym Nekosiu. :3

    OdpowiedzUsuń
  3. CZÓŁ.

    Kochanie, daj mi to, ja ci będę sprawdzać.
    Poza tym nadal czekam na dedykację. Domagam się.

    Poza tym lofki i tak dalej i masz lajka. Dwa nawet. Nie mam się do czego przyczepić.

    ~Z.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nekoś jest taki sweet... Wspaniałe opko, czekam na więcej...

    OdpowiedzUsuń