wyjścia Ishimiury. 5minut zajęło mu zrozumienie tego co właściwie
zaszło a przez następne 25 rozmyślał nad tym co powinien zrobić. Miał
mieszane uczucia co do swego lokatora i sam nie wiedział czy aby na
pewno chce spotkać się z nim w klubie. "Do tego ten całus..." myślał
gorączkowo i nie mógł przestać się rumienić.
Ishimura wyszedł z pokoju spokojnym krokiem ale w jego umyśle panował
totalny chaos. Chłopak nie wiedział dokładnie dlaczego zrobił co z
robił ale ku jego zdziwieniu odkrył, że cieszy się z tego. Miał
nadzieję, że niebieskooki pojawi się w klubie i, że uda mu się
zburzyć mury jakie między nimi powstały po ich pierwszym spotkaniu.
Gdy szedł do klubu przyłapał się na tym, że rozmyśla co powie i jak
się zachowa. " Przestań! Takie zachowanie nie pasuje do dumnego i
pewnego siebie Ishimury" skarcił się w myślach.
Gdy wszedł do klubu, od razu skierował się do miejsca w którym zawsze
siedział. W połowie drogi podszedł do niego nieznajomy mu facet. Miał
on długie do pasa białe włosy pozaplatane w setki małych warkoczyków,
oczy o białych tęczówkach i niesamowicie bladą skórę, to wszystko
kontrastowało z jego czarnym garniturem.
-Przepraszam pana, czy mogły poświęci mi pan chwilkę?
Spytał nie znoszącym sprzeciwu głosem
-Tak. O co chodzi?
-Naruszył pan regulamin black roomów, dziwka którą pan wczoraj wynajął
nie była w stanie wrócić do siebie o własnych siłach Czeka za to pana
kara, proszę udać się za mną.
Stwierdził i skierował się ku windzie. Gdy już do niej wszedł zjechali
na poziom -4. Ishimura nie opierał się, zrozumiał, że nieznajomy jest
ochroniarzem i , że nie miałby on żadnych skrupułów i trudności z
zabiciem go. Gdy wyszli na korytarz albinos poprowadził go do pokoju
nr 4 i wepchnął go do środka.
-Jest twój.
Powiedział do kogoś znajdującego się w środku.
Pokój wyglądał tak samo jak ten w którym wczorajszego dnia Ishimura
pobił dziwkę. Na łóżku siedział nieznajomy chłopak który zdziwił go
swoim wyglądem. Miał on na sobie białe luźne spodnie i rozpiętą białą
koszulę pod którą niczego nie miał ale ważniejszy od ubioru był jego
wygląd miał krótkie rozczochrane, blond włosy, kocie uszy i duże
czerwone oczy, mimo tego, że najprawdopodobniej był on w tym samym
wieku co Ishimura z jego twarzy nie zniknęła jeszcze dziecinna
niewinność słodkość. Gdy blondyn powoli podniósł się chłopak zauważył,
że ma on również długi, czarny koci ogon.
-Jestem Imellion i od dziś należysz do mnie. I uprzedzając twoje
pytania, tak jestem demonem.
-Jak to?
-Szef miał do wyboru zabić cię lub sprzedać i wybrał to drugie. Mam
nadzieję, że dokonałem dobrego zakupu.
Imellion był zadowolony z zakupu, młody chłopak wyglądał bardzo
pociągająco a to, że krzyczał, wił się i wyrywał się gdy go wiązał
jeszcze bardziej go podniecało.
-Chyba będę musiał cię uciszyć, piesku. Przyda ci się tresura.
Stwierdził i wsadził mu w usta czerwoną kulkę z dziurami po czym
zawiązał mu ją rzemykiem z tyłu głowy. Do tego założył mu opaskę na
oczy.
-Tak lepiej.
Stwierdził i zaczepił koniec liny którą chłopak był związany do
łańcucha zwisającego z sufitu. Po wciśnięciu odpowiedniego guzika
łańcuch zaczął się chować co skutkowało podwieszeniem Ishimury pod
sufitem. Demon z zadowoleniem patrzył na grymasu bólu na twarzy
ofiary. Specjalnie związał go tak, że każdy gwałtowniejszy ruch
zaciskał więzy a do tego podrażniały one sutki i odbyt związanego oraz
bezlitośnie ściskały jego jądra i penisa
Ishimura nigdy nie czuł czegoś takiego. Mimo bólu i poniżenia jakie mu
zadano stwierdził z przerażeniem, że podoba mu się to co się z nim
działo. Po całym jego ciele przechodziły dreszcze podniecenia a on sam
oddał się przyjemności.
Imellion znudził się więc sięgnął po wibrator i bicz, podszedł do
chłopaka i zaczął go biczować, jednocześnie głośno przy tym mrucząc.
Po 44 uderzeniach odłożył bicz i włączył wibrator, wepchnął go w odbyt
Ishimury. Gdy jęki ofiary stały się głośniejsze demon zaczął
posuwiście poruszać nim do momentu gdy chłopak doszedł. Zadowolony
opuścił go na ziemię i podszedł do niego. Szepnął mu do ucha:
-Na dziś już koniec ale wiedz, że to dopiero początek. Od dziś jesteś
tu zawsze kiedy po ciebie zadzwonię. Zrozumiano?
Chłopak kiwnął głową na tak, więc demon rozwiązał go i wyjął mu kulkę z ust.
-Tam jest toaleta i zapewne ktoś z personelu kto cię uleczy. Do zobaczenia.
Powiedział demon wskazując na ledwo widoczne drzwi. Blondyn wyszedł
głównym wejściem a jego mruczenie rozlegało się po całym pokoju i
korytarzu.

mieć nadzieję, że coś z tego będzie?" pytał się w myślach gdy nagle
zauważył swojego lokatora wychodzącego ze strefy black roomów. Jego
umysł zalała furia. Podbiegł do czarnowłosego i uderzył go otwartą
dłonią w twarz po czym nic nie mówiąc odwrócił się i wyszedł z klubu.
--------------------
Jakby co Yutero I Ishi mają 19 lat
--------------------
Dzięki wszystkim za wsparcie to powoduje, że od razu chce się pisać <3
OH, ten motyw z demonem i tym że Ishimura nie przyszedł jest zacny *.* I . . . i to 'odważenie' się uderzenia Ishi przez Yutero C: Super, super ^ ^ ''
OdpowiedzUsuńkocham tego demona *q* i wgl sama scena z nim byla boska. Czekam niecierpliwie na to co zrobi Isihmura :-D
OdpowiedzUsuńWow, tego się nie spodziewałam. Nieźle.
OdpowiedzUsuń