sobota, 4 sierpnia 2012

Wampirze łowy

Dla Lemo i Okami <3 Yu je kocha bardzo i taki prezent dla nich ma =^w^='''
No i wielkie podziękowania dla Haru za poprawki <3




Sumi wszedł do pokoju spokojnym krokiem. Nie było w nim zbyt wiele miejsca, a z racji porozrzucanych wszędzie ciał było jeszcze gorzej. On jednak nie zwracał uwagi na to wszystko; dla niego ważnym było wypicie porannej kawy - dopiero wtedy będzie mógł normalnie myśleć i ogarnąć sprawę przez którą wyciągnęli go z łóżka o 4 nad ranem. Popijając czarny, nieco gorzkawy płyn, który dostał w jednorazowym kubku od jakiejś nieznanej mu policjantki przyglądał się wszystkiemu. Miejsce zbrodni wielu przyprawiłoby o zawrót głowy i atak torsji, ale dla niego nie było to niczym zbytnio zaskakującym - kolejny niezwykle agresywny wampir grasował w okolicy i wyglądało na to, że nie panował on nad swoimi mocami oraz głodem krwi i zabijania. Ziewnął, nie przejmując się krytycznym wzrokiem przełożonego i wyszedł z pomieszczenia.

-Nie masz zamiaru lepiej się temu przyjrzeć?

Spytał Ekero. Jak zwykle jego szef był poważny i chciał aby wszystko działo się według wyznaczonych zasad, choć dobrze wiedział iż nie zawsze jest to właściwe dla sytuacji, oraz że często nie przynosi efektu. Właśnie po to miał go, agenta specjalnego zwanego Czarnym Deszczem. Zwykle agencja wolała radzić sobie bez korzystania z jego usług, ale najwyraźniej dziś ich to przerosło.

-No dobra. Koniec zbędnego pierdolenia, mów ile czasu na niego polujecie i jaką ma rangę.

-To wampir dziesiątej klasy, ale nie panuje nad swoją mocą.

-Kurwa. Tacy są najgorsi.


Splunął pod nogi, skierował się w stronę swego samochodu, rozmyślając jak by tu zabić tak potężny cel. "Ja pierdole, znając ich, znów wpakują mnie w wielkie gówno, które będę zmuszony sprzątać" myślał z "wielkim" entuzjazmem.

Pierwszym co zrobił po wejściu do domu był szybki prysznic - nie znosił cuchnąć tym policyjnym ścierwem, które przyciągało uwagę nawet największego idioty. Po tym jak się przebrał założył na plecy pochwę ze swoim sławnym mieczem, od którego wziął się jego przydomek. "Zaczynamy łowy." Pomyślał gdy wyszedł z domu i skierował się do baru znajdującego się niedaleko miejsca zbrodni. Nie był to wytrawny lokal, ale zwykła spelunka do której miejscowi chadzali się upić i czasem pooglądać mecz. Młody barman za ladą posłał mu uśmiech gdy ten wszedł do środka, a gdy Sumi był już niedaleko zagadnął:

-Witam pana, w czym mogę pomóc?

-Był tu ostatnio ktoś, kto mógłby należeć do "innych"?


Spytał ściszając głos do szeptu.

-Widzę, że jest pan z tych ciekawskich. To szemrana okolica więc tak kręci się ich tu wielu, ale sądzę, że ma pan na myśli jakiś dokładny "egzemplarz" oraz, że nie należy on do tej dobrej części tej grupy.

-Jakiś ty kurwa inteligent, normalnie trafiłem na detektywa od siedmiu boleści.


Skwitował jego słowa po czym dodał:

-Nie pierdoląc dłużej o tym jakim idiotą jesteś, mów mi czy widziałeś ty jakiegoś wampira?

-Ta informacja nie będzie raczej tania...

-Chyba się przesłyszałem skurwysynu.


Powiedział łapiąc barmana za gardło i ściskając.

-D-d-dobrze, już dobrze. Widziałem trzech - jeden z nich jest teraz w black roomie, zawsze płaci więcej i zabija dziwki.

-Tak lepiej, dasz mi teraz całą wiedzę jaką posiadasz o nich, a ja oszczędzę cie, a może i wynagrodzę.

Pokój był obszerny oraz dobrze wyposażony, do celów w jakich znudzony klient tu przychodził. Wszędzie leżały martwe dziwki, a na wielkim łożu z baldachimem leżał w wygodnej pozie dorosły mężczyzna, z wyglądu dwudziestopięcioletni. Był to blondyn o niezwykle długich włosach, splecionych w malutkie warkoczyki oraz zielonych niczym trawa oczach. Reszta jego ciała nie wyróżniała się niczym, choć co niektórzy stwierdziliby, że przydało by mu się trochę poćwiczyć. Nagle do pokoju wszedł Sumi.

-Uuu widzę, że tym razem naprawdę się postarali.


Stwierdził z radością po czym podniósł się powoli z łóżka. Na pierwszy rzut oka Czarny Deszcz wiedział już, że to nie tego wampira poszukiwał. Mógł odejść, ale już dawno nie zaznał tej przyjemności jaką był sex. Z zadowoleniem zdjął górną część garderoby i położył się obok nieznajomego, który nie tracąc czasu od razu przeszedł do rzeczy i zaczął go całować po klatce piersiowej, schodząc coraz niżej. Zaskoczony tym, że jego partner chce być dawcą oddał się z zadowoleniem pieszczotom, a gdy poczuł na swym gotowym do czynów prąciu jego język, zamruczał cichutko. Blondyn wyraźnie wiedział co robi, bo jego ruchy były bardzo pewne. Zaczął od lizania trzonu po czym powolnymi ruchami języka przeszedł do żołędzia, którego zaczął lekko ssać, lizać i podgryzać. Po dłuższym czasie zdecydował się również na lizanie jąder. W końcu Sumi doszedł w jego ustach. Niezwykle podniecony nie mógł już się powstrzymać. Wstał i brutalnym ruchem odwrócił od siebie wampira po czym wszedł w niego. Najpierw ruchy były powolne i delikatne, ale to szybko mu się znudziło więc zwiększył tempo, ciesząc się jękami tego drugiego. Nie był to może najlepszy sex jego życia ale był z niego zadowolony; w końcu doszedł w nim jednocześnie wgryzł się w szyje blondyna. Znudzony normalnością tego co tu się działo przeszedł do jego ulubionej formy seksualnej czyli ferratio. Z wielkim zadowoleniem poruszał głową nieznajomego tak aby pieściła mu prącie. Dodatkowo mógł patrzeć na twarz upokorzonego partnera, co niezwykle mu się podobało. W oczach tego drugiego zebrały się łzy i widać było, że od czasu do czasu się dławi, ale dawał radę więc Sumi nie przejmował się i nadal ruszał posuwiście jego głową. Gdy już doszedł po raz drugi i wyszedł, szybkim ruchem skręcił mu kark i po uprzednim ubraniu się wyszedł.

Alidor stał na środku swojej wielkiej sypialni. Wspomnienia poprzedniej nocy nie dawały mu spokoju. Pamiętał ten szał, nieustanną potrzebę zabijania, głód krwi który to przejął nad nim kontrolę. Było to najstraszniejsze uczucie jakie kiedykolwiek czuł, ale w porównaniu z przyjemnością jaką dała mu "uczta" było niczym wielkim. Nie mógł spać więc postanowił się choć trochę rozluźnić, bawiąc się z paroma niewolnikami. Zaczął od swojego ulubionego zajęcia - kazał przywiązać jedną z ofiar do specjalnego stołu, który wyciągał kończyny w cztery różne strony co po jakimś czasie powodowało ich wyrwanie. Wsłuchiwał w niewiarygodne krzyki roznoszące się teraz w sali i zwielokrotniane przez echo podszedł do drugiego mężczyzny i bezceremonialnie rozpoczął zabawę którą nazywał voodu, polegała ona na tym, że mężczyzna przed nim był jego lalką, a on wbijał w nią długie igły, (czasem dla dodatkowej frajdy rozgrzewał je ale dziś miał nastrój na standardowa wersję). Właśnie dla tego po chwili przygotowań w mięśnie niewolnika wbiła się długa igła, a po niej następne - wrzeszczał niemiłosiernie, a Alidor robił swoje wbijając mu ostatnią igłę w penisa przez cewkę moczową. Właśnie w tym momencie pierwsza ofiara straciła kończyny i wrzaski obu umierających śpiewały w uszach wampira. Zadowolony z synchronizacji i ze sprawiania bólu poszedł po następną parę, która skończył dość szybko pod razami jego kija do baseballa, który to miał na właśnie takie okazje. Cieszyły go jęki i konwulsyjne drgawki umierających, ale jakoś nie był jeszcze totalnie spełniony. Udał się do zupełnie innej części domu, gdzie na łóżku leżał już przysłany mu sługa od zabawiania go seksualnie. Ku jego zdziwieniu był już gotowy do "użycia". Usiadł wygodnie w fotelu i popijał przygotowane wino, a chłopak rozpoczął fellatio, robił to dość sprawnie, ale Alidora denerwowało to, że jego wyraz twarzy był zupełnie pusty i bez uczuciowy. "Zmienię to" Pomyślał i gdy miał już dojść zamiast kazać partnerowi połknąć spermę , chwycił go za włosy i mocno szarpnął. Wywołało to grymas bólu i lekki jęk a przynajmniej to dostrzegł, za nim twarz sługi nie została "ochrzczona" spermą. "Udało się" Nie czekał, tylko od razu wsadził dwa palce w tyłek drugiego. Usłyszał głośny jęk więc rozpoczął posuwiste ruchy urozmaicane czasem ruchami kolistymi, góra dół i tzw, nożyczkami. Niezwykle podniecały go piski i jęki sługi, który zależnie od ruchu zachowywał się zupełnie inaczej. Nie wytrzymał, wszedł w chłopaka, aż po jądra co było dość trudne zważając na to jak się spinał. Mięśnie zaciskały się na jego prąciu a on ruszał nim nie zważając na nic i delektując się tą chwilą. Już miał dojść gdy usłyszał niepokojący odgłos, wyszedł z partnera przy okazji dochodząc mu na plecy i przyjął postawę gotowości do walki.


W tym samym czasie Sumi podszedł pod wielki budynek w bogatej części miasta. Wszędzie tu była straż, kamery itp. Nie dziwiło go to gdyż w tej dzielnicy było to normą. Pociągnął nosem i poczuł mocną woń zewu (zew to woń wydawana przez "innych", każdy jest inny i jeśli ma się odpowiednie umiejętności to można go ukryć.). "Ten idiota w ogóle się nie kryje. Każdy mógłby go znaleźć, a co dopiero ja." Pomyślał i spojrzał raz jeszcze na wille. "Trzeba to zrobić w ciężki sposób. W końcu dlatego jestem jednym z najlepszych, nie trzymam się reguł agencji. Wyjął miecz i jednym skokiem przeskoczył ogrodzenie lądując obok strażnika, któremu bez większych ceregieli odciął głowę. Wziął jego karabin i udał się do budynku, gdzie rozpętało się prawdziwe piekło. Ktoś musiał go widzieć bo czekali tam na niego odpowiednio przygotowani i zabarykadowani strażnicy. Znów pociągnął nosem. "Wszyscy są tam w jednym miejscu. "Przynajmniej będę miał już z głowy siekaninę" Jednym kopnięciem wyrwał drzwi z zawiasów, wpadł do środka i zaczął zabijać. Po dziesięciu minutach było po wszystkim, a Sumi z dumą zauważył, że nikt go nie trafił. Spokojnym krokiem kierując się zewem szedł w stronę celu. W końcu stanął przed pokojem w którym był cel, wbiegł do środka. Niestety ten drugi był gotowy i rzucił się na niego, gdy ten przekroczył tylko próg. Ku zdziwieniu Sumiego wróg dorównywał mu w walce. Atakowali i blokowali ich ruchy dla normalnych były niezwykle szybkie, ale dla nich były normą. Jak zwykle w takich sytuacjach czarny deszcz przedłużał walkę, analizując styl przeciwnika - w tym przypadku był to styl siłowy, stawiający na pojedynczą potężną technikę. Udało mu się też wypatrzeć lukę w obronie, był tylko jeden problem -musiał dać się uderzyć. Decyzja została podjęta natychmiastowo - Alidor uderzył go prosto w twarz, a on uderzył w strefę pod pachwiną łamiąc żebra przeciwnika. Gdy ten padł na ziemię, Sumi spojrzał na dziwka w rogu pokoju i jednym ruchem zabił go rzucając mu prosto w serce ukryty nóż. Ciało podejrzanego wziął na ramię i opuścił z uśmiechem sale. Jedynym problemem był złamany nos, ale przy jego regeneracji nie musiał się zbytnio przejmować.

-Co to było do kurwy nędzy ja się pytam?! Na pewno nie musiałeś zabić wszystkich!

-Szefie złapałem go!

-Nie pierdol mi tu i weź w końcu odpowiedzialność za swoje czyny!

-Ale...

-Żadnych ale Sumi!


Byli w biurze Ekero a oprócz nich było tam trzech ludzi, którzy przerażeni wściekłością szefa właśnie wychodzili.

-Iiiii... No dobra już wyszli. Wiesz, że nie popieram twoich metod, ale odwaliłeś kawał dobrej roboty. Nie zmienia to jednak faktu, że ja tu rządze i inni mają to wiedzieć.

-Dobrze szefie.

-Aaa i jeszcze jedno. Wyżej postawieni postanowili przydzielić ci partnera.


Zaskoczony Sumi wyszedł z biura. Nie wiedział co ma o tym myśleć



Jeśli podobało się wam i chcecie więcej Sumiego to piszcie. Yu lubi tego skurwiela więc chętnie coś napisze ^^

5 komentarzy:

  1. Uhuhu, dla mię. <3
    Lubię Sumiego, bo lubię skurwieli. Bardzo.
    Dobrze piszesz, nie robisz zbytnich powtórzeń, interpunkcja na plus, chociaż czasem brakuje przecinków, ale to ja też tak mam. ^^"
    Ale najważniejsze, czyli treść - krwiopijcy są teraz wszędzie, ale jeśli coś jest dobrze napisane, z pomysłem, to nawet ich obecność nie przeszkadza. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mrauczaśne :3
    Podobał mi się seks i Sumi, bo tak jak Lemorożec lubię skurwieli. No i oryginalnie napisane :D
    Pisz więcej ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz lepiej piszesz. Naprawdę widać poprawę w stosunku do pierwszego opowiadania. I tu nie chodzi tylko o przecinki, ale spójność i rozbudowanie zdań itp. ahaha plus tylko ty możesz mieć tak zajebiste pomysły na łan szoty.
    CHCE WIĘCEJ SUMIEGO~!
    <3 Kanda kocha twoje opowiadania d,fg.sjklgjkldfjgkd

    OdpowiedzUsuń
  4. 'nadal ruszał posuwiście jego głową.' spodobał mi się ten tekst. nie wiem, czy to wina, że niedawno wstałam, czy może dlatego, że jestem jakaś niedorozwinięta, ale w pewnych momentach się gubiłam. cóż.. tak, jestem dziwna i to wszystko tłumaczy. ^^
    a tak poza tym to cieszę się, że mogłam jakoś pomóc, bo baardzo mi się podoba, wciągnęłam się i chcę więcej. :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zarąbiste! Poproszę więcej Sumiego...
    Rika-chan

    OdpowiedzUsuń